
POCKET PHILHARMONIC 2026
Exciting musical adventures and sonic contemplations beyond anything cultural managers have ever dreamed of.
******
Pocket Philharmonic 2026
“If the mountain will not come to Muhammad…”. Philharmonies around the world are wondering how to reach new audiences—people who are not necessarily drawn to the idea of a two-hour concert consisting solely of music composed two hundred years ago. What if, instead, we brought fresh music to places where audiences already engage with live culture? Galleries, theatres, cinemas. A short format, emotions entering into dialogue with a specific film, performance, or exhibition, and the atmosphere of intimate, acoustic, at-home music-making.
That is the Pocket Philharmonic.
Over 80 mini-concerts at the Dramatic Theatre, Muranów Cinema, Zachęta National Gallery of Art, the Museum of Modern Art, and Centrum Jasna 10. Without leaving Chopin’s city, we will visit five continents and nearly 20 countries, while reflecting on whether the heart of new music truly beats in the North today. We invite you to exciting musical adventures and sonic contemplations beyond what cultural managers have ever imagined.
Organizer: Automatophone Foundation
Co-organizers: Gustaw Holoubek Dramatic Theatre, Muranów Cinema, Zachęta National Gallery of Art, Museum of Modern Art, Centrum Jasna 10, Warsaw Autumn
Co-financed by the funds of the Minister of Culture and National Heritage from the Culture Promotion Fund under the “Music” programme, implemented by the National Institute of Music and Dance.
The project is co-financed by the City of Warsaw.
Nadchodzące wydarzenia
"Dom Muzyki"
19-20 września
Jasna 10: Społeczna Instytucja Kultury Krytyki Politycznej
Nie opuszczając pięknej kamienicy w centrum Warszawy, odwiedzamy 5 kontynentów i blisko 20 krajów, zastanawiając się przy okazji, czy serce nowej muzyki na pewno bije dziś na Północy. Zapraszamy na ekscytujące muzyczne podróże oraz dźwiękowe kontemplacje, których trasy, intensywność oraz proporcje sami określicie.
"Dom muzyki" to wspólne przedsięwzięcie Warszawskiej Jesieni oraz Filharmonii Kieszonkowej, która od 2026 roku stara się docierać z nową muzyką do miejsc, o których nie śniło się kuratorom.
Program 19 września
11:00 i 13:00
Mikołaj Pałosz - wiolonczela
John Luther Adams Three High Places
Leilehua Lanzilotti ko’u inoa
Aloha
Dwa bliskie sobie dzieła zrodzone z fascynacji skrajnie odmiennymi obliczami północnoamerykańskiej natury. Three High Places Johna Luthera Adamsa to wspomnienie przyjaciela i bratniego kompozytora Gordona Wrighta, zwłaszcza chwil spędzonych wspólnie na majestatycznych pustkowiach Alaski – na zboczach Gór Chugach czy u skalistych brzegów Zatoki Zmartwychwstania. Przepojone tęsknotą – za ukrytym przed światem rajem dzieciństwa – jest też ko’u inoa rdzennej Hawajki Leilehui Lanzilotti. Ale to muzyka nie tylko pożegnania, lecz także zachwytu i pokory wobec naturalnego piękna, ukrytego w głębi dźwięku i nie poddającego się władzy żadnego spośród niezliczonych systemów muzycznych.
*
11:30 i 12:30
Miłosz Pękala - rekwizyty, taśma, instrumenty perkusyjne
John Cage Water Walk
Jaouen Rudolf Elescarf
Kuchenna rewolucja
Współczesnego domowego muzykowania nie sposób sobie wyobrazić bez pionierskich dokonań Johna Cage’a, zwłaszcza w dziedzinie muzyki perkusyjnej. Wszak jego autorskie konstrukcje i wynalazki z lat trzydziestych – nie wyłączając “kompaktowego” fortepianu preparowanego – to wyjątkowe poetyckie przykłady strategii DIY. A pierwsze kompozycja perkusyjne Amerykanina wykonywane były w domu kompozytora dla wtajemniczonej publiczności przez grupę zaprzyjaźnionych… introligatorów. Z tego okresu pochodzi ikoniczne Living Room Music na przedmioty codziennego użytku. Dwie dekady później powstał nie mniej legendarny – naznaczony już filozofią przypadku oraz audiowizualną logiką ery telewizji – Water Walk. Ta “kuchenna rewolucja” powstałą z myślę o włoskich i amerykańskich telewidzach, których faktycznie urzekła i rozbawiła do łez. Dziś ten nieco kabaretowy performance trąci już nieco myszką, choć zarazem znakomicie wspiera kluczową tezę amerykańskiego wizjonera: muzyka to organizacja dźwięków w czasie. Niemniej przekonującym argumentem okazuje się – w swej skromności i czystości biegunowo odmienne – Elescarf Jaouena Rudolfa.
*
11:30 i 12:30
Anna Kwiatkowska - skrzypce
David Lang Mystery Sonatas
Tajemnice Dawida
Jeśli istnieje muzyka postchrześcijańska, to Sonaty misteryjne Davida Langa (także autora szeregu wokalnych adaptacji tekstów starotestamentowych) stanowi jej doskonały przykład. Amerykański kompozytor sięgnął do popularnej analogii między instrumentalną muzyką barokową a anglosaskim minimalizmem i stworzył nie mniej wirtuozowską współczesną odpowiedć na słynny cykl Heinricha Ignaza Bibera pod tym samym tytułem. “Te sonaty nie opowiadają o Jezusie, lecz o moich najintymniejszych duchowych refleksjach” – wyjaśnia autor prostolinijnie. Z narracyjnych ram Sonat różańcowych nie pozostało prawie nic – a może właśnie to, co najważniejsze: tajemnice radości, boleści oraz chwały.
*
12:00 i 13:00
Łukasz Owczynnikow - kontrabas
Tom Johnson Failing
Stefano Scodannibio & Roll
(O)błędny instrument
“Do kontrabasu dochodzi się okrężną drogą, przez przypadek i rozczarowanie” – pisał Patrick Süskind w swoim słynnym monodramie. A jeśli mówimy o kontrabasie współczesnym, do przepisu należałoby dodać – tak fundamentalne dla sztuki XX oraz XXI stulecie – błądzenie. Kwestę tę błyskotliwie sproblematyzował w swoim zwodniczym Failing Tom Johnson. A uczynił prawdziwą siłą napędową swojej własnej – w dużej mierze improwizowanej – twórczości nieodżałowany Stefano Scodannibio.
*
12:00 i 14:00
Aisha Orazbayeva - skrzypce
Salvatore Sciarrino Kaprysy (wybór)
Georg Philipp Telemann 12 Fantazji (wybór)
Dysharmonia sfer
Żyjący w czasach Jeana-Philippe’a Rameau Georg Philipp Telemann wiedział, że istotę sztuki dźwiękowej stanowi uniwersalna – wyrażona w doskonale regularnej budowie dźwięku muzycznego – harmonia. Co jednak, jeśli na poziomie subatomowym nie słychać wcale muzyki sfer, lecz szumy, fałsze i zgrzyty? Czy wpływa to tylko na to, jak słyszymy utwory genialnego współczesnego manierysty Salvatore Sciarrina? A może także na nasz odbiór popularnych Fantazji Telemanna?
+
13:30 i 14:30
Miłosz Pękala - instrumenty perkusyjne
Mateusz Kowalski - skrzypce
Muzyka tradycyjna mikroregionu Kajoków
Kajoki
Takiego połączenia intelektualnego oraz cielesnego rygoru (czysty trans!) z twórczą wolnością (temat jest tu tylko pretekstem do fraktalnie nieskończonej improwizacji) próżno szukać w nagraniach folkloru z innych regionów Polski. Znawcy twierdzą, że siła i oryginalność muzyki kajockiej (kilka wsi w zachodniej Radomszczyźnie) wynika z jej archaiczności. Paradoksalnie jednak można tu też usłyszeć rozbuchaną nowoczesność, pokrewną chociażby harmolodyce Ornette'a Colemana. Time is a flat circle..
*
13:30 i 14:30
Adam Kośmieja - pianino
Joshua Uozigwe Abigbo
Ali Osman Afro Arab Blues
Co Ty wiesz o Abigbo?
Starożytny lud Ibgo liczy w samej Nigerii niemal 37 milionów członków – to niemal populacja Polski. Nie wiemy, ile stuleci w głąb zachodnioafrykańskiej historii sięga żywa wciąż tradycja muzyczna Abigbo, z charakterystycznie falującą polirytmią drewnianych i metalowych gongów, marakasów oraz gadających bębnów. Wiele wskazuje na to, że na obszarze współczesnego stanu Imo rozbrzmiewała już, gdy w Padwie przychodził na świat wynalazca fortepianu, Bartolomeo Cristofori. Czy Abigbo da się wykonać na tym kompaktowym wehikule muzycznego kolonializmu? Nie miał co do tego wątpliwości Joshua Uzoigwe, jeden z najważniejszych nowoczesnych kompozytorów nigeryjskich oraz pionierów nurtu afrykańskiej pianistyki. Czy równie dobrze z instrumentem Chopina uporał się pionier nowej muzyki sudańskiej, Ali Osman?
*
14:00 i 15:00
Anna Pašić - harfa
John Luther Adams 5 Yup’ik Dances
Michelle Agnes Magalhaes Phare
Harfa niemożliwa
Ameryka prekolumbijska nie znała harfy, a instrumenty strunowe pełniły w jej kulturach marginalną rolę. Wedle legendy pierwszy tego rodzaju instrument wylądował na wybrzeżach współczesnej Kalifornii w 1579 roku, pozostawiony przez jednego z uczestników wyprawy Francisa Drake’a. Odnaleziony przez rdzennych mieszkańców tej ziemi, uznany został przez nich za święty. Ponoć umieścili oni harfę na wysuniętym w morze punkcie wybrzeża, by słuchać jak wiatr wydobywa z niej przepiękne dźwięki. Lubię myśleć, że Tańce Adamsa są czymś więcej niż folklorystyczną adaptacją tradycyjnych pieśni innuickich, a Phare Agnes tylko udaje etiudę. Uczyńmy tę muzykę świętą.
*
15:30 i 16:30
Miłosz Pękala - instrumenty perkusyjne, taśma
Alexandre Lunsqui Iris
Sergio Krakowski Eleven Hard Samba
Stoję, tańczę, walczę
Gdybyśmy szukali formy syntetycznie wyrażającej skomplikowane doświadczenie afrykańskiej diaspory, być może warto byłoby rozważyć capoeirę. Sztukę walki udającą niewinny taniec. A jednocześnie obrzęd służący duchowej inicjacji, z właściwą sobie muzyką, rytmami, instrumentami. Do tych ostatnich należą między innymi berimbau oraz pandeiro. Pierwszy to po prostu łuk wzbogacony o rezonator z tykwy, w dojrzałej postaci przywieziony do Brazylii z Angoli jako instrument niewolników (obie krainy wraz z większością Atlantyku stanowiły wszak, zgodnie z postanowieniami Traktatu z Tordesillas, domenę Królestwa Portugalii). Droga pandeiro, bliskiego krewnego znanego i u nas tamburynu, była o wiele bardziej skomplikowana, prowadząc z Egiptu przez Bliski Wchód, ścieżkami krzyżowców do Portugalii i dalej przez Atlantyk. Dopiero w Brazylii instrument osiągnął jednak pełną dojrzałość, w rękach takich wirtuozów, jak Sergio Krakowski, stając się samodzielnym zestawem perkusyjnym. Z kolei współczesny kompozytor Alexandre Lunsqui udowodnił, że archaiczna surowość berimbau ukrywa eksperymentalne bogactwo i nieprzewidywalność.
*
15:30 i 16:30
Kuba Sokołowski - pianino
Zygmunt Krauze Blue Jay Way
Alvin Lucier Strawberry Fields Forever
Dawno temu w Liverpoorze
Łatwo żyć z zamkniętymi oczami,
Nie pojmując niczego, co widać.
Coraz trudniej być kimś.
Ale wszystko się układa
i nie ma dla mnie większego znaczenia.
Zabierz się ze mną
na wyprawę ku Truskawkowym Polom.
Nie istnieje nic,
więc nie ma się czym przejmować.
Wieczne Pola Truskawkowe
***
Living is easy with eyes closed
Misunderstanding all you see
It's getting hard to be someone
But it all works out
It doesn't matter much to me
Let me take you down
'Cause I'm going to Strawberry Fields
Nothing is real
And nothing to get hung about
Strawberry Fields forever
(John Lennon, Strawberry Fields Forever)
*
16:30
Giacomo Piermatti - kontrabas
Stefano Scodannibio Voyage that never ends
O czym śnią kontrabasy?
Monumentalna Podróż bez kresu Malcolma Lowry’ego nigdy nie została ukończona. Przypadek? Zainspirowane nią opus magnum Stefana Scodannibia powstawało przez blisko dwadzieścia lat i przybrało aktualną formę w 1997 roku. Czy to także historia błądzenia, czyśćcowej pokuty i odkupienia? Ja słyszę raczej opowieść o alchemicznej transmutacji: czasu, dźwięku, kontrabasu. Bo instrument ten stał się za sprawą poszukiwań włoskiego kompozytora i wirtuoza zupełnie nowym fenomenem, o którym nie śniło się Giovanniemu Botessiniemu. Alcheringa.
*
18:00
Joanna Freszel - sopran
Miłosz Pękala - instrumenty perkusyjne
Kuba Sokołowski - pianino
Yii Kah Hoe Secret Book of Sun Bu'er
Wieczne Yin
Nim zaistniało Twoje ciało,
Jedyna energia już była.
Niczym jadeit, lśniący bardziej
po wypolerowaniu.
Niczym złoto, jaśniejsze
po rafinacji.
[...]
Pewnego dnia do Twojego serca wniknie
relikt sprzed narodzin.
Bądź wówczas ostrożny,
jakbyś trzymał wypełnione naczynie.
Bądź wówczas delikatny,
jakbyś głaskał niemowlę.
***
Before our body existed
One energy was already there
Like jade,
more lustrous as it's polished
Like gold
brighter as it's refined.
[...]
The relic from before birth
Enters one's heart one day
Be as careful
as if you were holding a full vessel
Be as gentle
as if you were caressing an infant.
[Sun Bu'er, chińska mistyczka z XII wieku, jedyna kobietą wśród Siedmiu Mistrzów Quanzhen]
Program 20 września
10:00
Hubert Zemler gongi
Tom Johnson Music and Questions
Dzień rozpoczynamy masażem lewej i prawej półkuli oraz łączącego je ciała modzelowatego. I przypominamy, że słuchać to nie znaczy zawsze to samo.
*
10:30 i 11:30
Mikołaj Pałosz wiolonczela
Raven Chacon Quiver
Ge Gan-ru Lost Style
Dźwięki odzyskane
Lost Style Ge Gan-ru uważana jest powszechnie za pierwszą chińską kompozycję awangardową. Premiera dzieła w 1983 roku wywołała w Szanghaju skandal i zmusiła autora do trwającej wciąż emigracji. W przeciwieństwie na przykład do Four Studies of Peking Opera, opartych na czytelnych imitacjach brzmień klasycznej kultury Kraju Środka, wiolonczelowa etiuda gra z tradycją w sposób bardzo wieloznaczny. Tym lepiej ilustruje ciekawy paradoks: świadomość korzeni bywa warunkiem koniecznym dla odnalezienia własnego głosu. Ge Gan-ru odzyskiwał to, co utracone w mrocznej epoce Rewolucji kulturalnej, posiłkując się patentami zachodniej awangardy i europejskiej notacji muzycznej. Raven Chacon z ludu Navaho z jednej strony sięga po te same narzędzia, z drugiej – redukuje ją do minimum, deformuje, nasyca wieloznacznymi pradawnymi symbolami wizualnymi. Czy partytura może być koniem trojańskim?
*
11:00 i 12:00
Hubert Zemler balafon chromatyczny
Improwizacja
Czas balafonu
W 2012 zachodnioafrykańskie praktyki związane z balafonem zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. W przeciwieństwie do innych instrumentów sztabkowych, wywodzących się z Dalekiego Wschodu oraz równikowych rejonów Afryki i Ameryki Południowej, nie wywarły one dotychczas istotnego wpływu na zachodnią klasykę. Dlatego Hubert Zemler tajniki tej sztuki zgłębiał nie przy warszawskim Okólniku, lecz ucząc się bezpośrednio od griotów, zwłaszcza od mieszkającego w Warszawie Noumsa Dembele. A skonstruowany specjalnie na jego zamówienie, nieznany w muzyce tradycyjne, balafon chromatyczny pozwolił mu przenieść unikatowe brzmienie w świat muzyki tonalnej, czy szerzej – wielomodalnej.
*
11:00 i 12:00 / Konferencyjna
Kuba Sokołowski pianino
Bogusław Schaeffer Mazurki (wybór)
Schaeffer na trzy
W obejmującym być może nawet ponad 800 utworów katalogu kompozytorskim Bogusława Schaeffera należało się spodziewać przynajmniej kilku mazurków. Wszak klasyczne i romantyczne gatunki, zwłaszcza symfonię, praktykował on namiętnie nawet w swoim okresie eksperymentalnym, by kilka z nich (mszę, koncert fortepianowy, kwartet smyczkowy) uczynił wręcz filarami swej późnej, polistylistycznej twórczości A jednak 19 Mazurków napisanych zostało już w roku 1949 przez 20-letniego Bogusia, który nie tylko nie był eksperymentatorem i znawcą światowej awangardy, ale nawet nie rozpoczął jeszcze studiów kompozytorskich. Mało w nich Chopina i ani śladu Weberna, nieco więcej Szymanowskiego i Bartóka. Przede wszystkim słyszymy jednak początki, jakiejś – niestety nigdy nie rozwiniętej – gałęzi muzyki polskiej, która w jednym z równoległych światów rozbrzmiewa dziś w każde lato w Łazienkach Królewskich.
*
11:30 i 12:30
Anna Kwiatkowska skrzypce
Shirish Korde Vak
Glos bogini
Kultura muzyczna Indii dzielnie stawiła opór globalnym aspiracjom europejskiej klasyki, i to pomimo trwającej blisko sto lat angielskiej dominacji. Chętnie weszła za to dialog z afroamerykańskim jazzem, z którą łączy ją istotna rola, a często prymat improwizacji. Kompozytorzy godzący tradycje Azji Południowej z zachodnią wizją dźwiękowej nowoczesności należą wciąż do rzadkości, bo i mariaż to wyjątkowo trudny. Shirish Korde postawił na precyzyjną imitację tradycyjnych improwizowanych przebiegów w brzmieniowymi i harmonicznym kontekście nowoczesnej kameralistyki. Pracę nad swoim dojrzałym językiem kompozytorskim zaczął więc od pogłębionego słuchania klasycznych hindustańskich nagrań i tworzenia ich niezwykle precyzyjnych transkrypcji nutowych. Tylko w ten sposób potrafił zrozumieć – intuicyjnie fascynujące go od dawna – niuanse dotyczące przede wszystkim sposobu prowadzenia melodii z użyciem ćwierćtonów i mikroglissand.
Kolejnym zadaniem stało się przełożenie specyfiki północnoindyjskiego melosu na zachodnie instrumenty i rozwój specjalnych technik gry. Wśród ulubieńców Korde znalazły się europejskie skrzypce – od dawna zresztą obecne w indyjskiej praktyce muzycznej – którym poświęcił kilka dzieł koncertowych, kameralnych i solowych. Vak to bogini wedyjska. Jako uosobienie boskiej mowy, przenika natchnionych poetów i wizjonerów. Bywa też określana jako matka emocji i przyjaciółka muzyków.
*
12:30 i 13:30
Anna Pašić harfa
Witold Szalonek Trzy szkice na harfę
Saad Haddad Tasalsul II
Czy odwiedzając Hades, Orfeusz miał przy sobie harfę? Jeśli tak, to utraciwszy po raz drugi Eurydykę, zagrał zapewne Trzy szkice Witolda Szalonka. Żarty żartami, ale tym, co wciąż fascynuje nas w nowoczesnej wirtuozerii, jest chyba właśnie obietnica transgresji. Wybrzmiewa ona pięknie w cyklu utworów Tasalsul Saada Haddada, które nie tylko tytułem dialogują ze słynnymi Sekwencjami Luciana Beria. W Tasalsul II pradawne makamy odwiedzają światy, o których nie śniło się Prorokowi.
*
13:00 i 14:00
Aleksandra Demowska-Madejska altówka
Garth Knox No Pitch No Problem
Chinary Ung Spiral XI
Błądząc po spirali
Czy kołysanka może prowadzić do oświecenia? To niewykluczone, jeśli przyjmuje kształt spirali – buddyjskiego symbolu cykliczności rozwoju wszechświata i każdej zamieszkującej go istoty. W dziełach Chinarego Unga – głównego protagonisty nowej muzyki khmerskiej – ten archetyp realizuje się przez ciąg niekończących się wariacji ograniczonego materiału wyjściowego. Spiral XI, z sugestywnym podtytułem Mother and Child, przemawia do słuchacza jednocześnie na trzech poziomach: nowoczesnej i wirtuozowskiej, utkanej z subtelnych mikrotonowych oraz artykulacyjnych ornamentów partii altówki, kontrapunktującej ją wyśnionej ludowej pieśni oraz pobrzmiewającej w obu słyszalnych warstwach, wyidealizowanej kultury dźwiękowej indochińskiego buddyzmu. Medytacyjne dzieło Unga poprzedzi jedna z błyskotliwych etiud Gartha Knoxa, odpowiedzialnego za ponowoczesne przebudzenie altówki.
*
13:00 i 13:30
Adam Kośmieja pianino
Wajdi Abou Diab Arabic Piano Vertical Poems (wybór)
Nabil Ben Abdeljalil Nokturny (wybór)
Pianino z półksiężycem
Valdemossę dzieli od Tangeru w linii prostej okoła tysiąca kilmetrów. Zdecydowanie mniejszą odległość sugerowałaby stylistyka Nokturnów Marokańczyka Nabila Bena Abdeljalila, lekko tylko doprawionych północnoafrykańskimi ornamentami. Stereotypowych cech modalnej tradycji arabskiej – wiążącej zasięgiem swych historycznych wpływów Andaluzję z Pendżabem – nie znajdziemy także zbyt wiele w fortepianowym cyklu Arabic Piano Vertical Poems Nabila Bena Abdeljalia. LIbański kompozytor sięgnął bowiem jeszcze głębiej, być może nawet do czasów sprzed Proroka, adaptując muzycznie archaiczne rytmy klasycznej poezji arabskiej.
*
14:30
Anna Kwiatkowska skrzypce
Marta Prórkowska skrzypce
Aleksandra Demowska-Madejska altówka
Mikołaj Pałosz wiolonczela
Paweł Janas harmonia
Magdalena Kordylasińska-Pękala instrumenty perkusyjne
Egidja Medeksaite Dhani
Egidja Medeksaite Megh Mallar
Ragi i tekstylia
Muzyka chętnie przegląda się – samoświadomie lub nie – w malarstwie, rzeźbie, literaturze. Wątki – nawet jeśli pojawiają się w uniwersum dźwięków – to zapośredniczone właśnie przez literaturę. Tymczasem tkanina artystyczna wydaje się być świetną matrycą dla współczesnej wrażliwości muzycznej i jej adekwatnych formalnych upostaciowień. Spróbujmy więc:
Osnowa. „Modalny liryzm, wyraźny smutek i ponura nostalgia” – mówił o specyfice litewskiego minimalizmu muzycznego jego wybitny znawca Krzysztof Droba.
Wątek. „Kombinacja wzorów tekstylnych oraz muzyki indyjskiej” – opisuje swoje własne utwory Egidija Medekšaitė.
Taka minimalistyczna, dwuwymiarowa definicja twórczości litewskiej kompozytorki ukrywa to, co w niej najważniejsze. Głębię. Nieskończoność mikrotonowej struktury dźwięku muzycznego. Trwanie nieśmiertelnego Atmana. Bezdenną pamięć kulturową sięgającą rozległych równin prehistorycznej Anatolii. Ostatecznie i autorka, i odbiorcy tej muzyki medytują nad dźwiękową materią, która sama przyjmuje znaną od zawsze, a jednocześnie cudownie nieprzewidywalną formę.
Megh Malhar to klasyczna raga hindustańska ewokująca zbliżające się deszcz i burzę..Tradycyjnie przypisywano jej taką moc. Dhani to raga oparta na pentatonice. Uważana za radosną i romantyczną, jest często wykorzystywana we współczesnej muzyce popularnej.




